"Nie widzisz sposobu w jaki na Ciebie patrzę
Gdy Ty nie spoglądasz na mnie
Chciałbym móc powiedzieć Ci o każdej myśli jaką
miałem
O Tobie i mnie
Ale Ty nie patrzysz na mnie w taki sposób"
-Mówisz, że nigdy nie jadłeś pizzy?- pytam zaskoczony. No bo jaka normalna osoba nie jadła by chociaż raz w życiu pizzy.
-Tak. Pierwszy raz ją jem i musze ci powiedzieć, że nie jest taka zła.
-Ale jak to możliwe???
-Byłem zamrożony przez 75 lat w lodzie. Takie rzeczy się zdarzają.
-Oj Kapitanie jeszcze wiele rzeczy przed tobą- kręcę głową z politowaniem.
-Czuje się tutaj nie na miejscu. Wciąż jestem tutaj 'nowy'. Rozumiesz oco mi chodzi.
Nagle dzwoni telefon. Podrywam się z taką siłą, że spadam z kanapy i powoduje u Kapitana atak śmiechu. Zły podchodzę i chwytam telefon.
-Słucham?- mówię głosem mordercy.
-Hej Tony tutaj Pepper. Chce wiedzieć jak się trzymasz.
-Ooo Pepper. Ja... nawet... dobrze... się trzymam... wszystko okay...
-Nie nudzi ci się samemu w domu?- pyta z troską w głosie.
-Nie... zaprosiłem na kolacje Kapitana Rogersa i siedzimy z pizzą oraz colą,oglądając tv. A co tam u ciebie i twojego.... narzeczonego na wakacjach?-odpowiadam wymijająco.
-Jest pięknie. Nawet nie wyobrażasz sobie jakie to uczucie odpocząć i nie musieć lecieć o 4.00 po twoje ulubione ciepłe pieczywo do piekarni.
-Ha..ha..ha.. nie rób ze mnie takiego tyrana Pepper bo ci gdzieś podwyżka ucieknie. Z resztą musze kończyć, bo jestem zmęczony i fajny film leci. Pa Peppper.
Szybko rozłączam się i wracam do Kapitana.
-Więc co oglądamy w tv?
-Kto to Pepper?-pyta z zaciekawieniem.
-Pepper to moja asystentka i najlepsza przyjaciółka.
-Ah serio? Myślałem, że to twoja dziewczyna.
-Ja i Pepper? W życiu.-wybucham śmiechem- nigdy nie mógł bym z nią być, a poza tym ona ma najbardziej sztywnego narzeczonego w historii brytyjskich sztywniakòw.
Kapitan bardzo się z mieszał. Na jego twarzy widniały chyba wszystkie odcienie różu i fioletu na raz. Spuścił wzrok i gapił się w swoją szklankę z colą.
-Ej Kapitanie skąd mogłeś wiedzieć, że Pepper to tylko mój taki jakby anioł stróż. A może zagramy sobie w "poznaj drugiego człowieka" huh?
-W sumie to czemu by nie?-widać, że już mu przeszło i wrócił stary Kapitan.
-No więc Steve ile masz lat?
-90.
-Wow. Jakie kremy stosujesz, że masz tak dobry stan ciała?
-Polecam zamrażanie długoterminowe-obydwoje wybuchneliśmy śmiechem. Chyba zaczynam go lubić.
-Kiedy ostatni raz się całowałeś?
-Ejejej nie ważne.
-No weź. Pfff nie fajny teraz jesteś.
Zabieram swoją pizze i idę do siebie. Albo nie. Zostaje tutaj. I musisz się ze mną męczyć.
-Ja się zastanawiam Tony czy wszystko z tobą w porządku?
-Oczywiście, że nie. Ale trudno się mówi. Musicie wszyscy znosić moje ADHD.
-Serio masz ADHD?
-Nie. Ja po prostu się zgrywam się i kocham to robić.
-Osz ty niedobry człowieku.
Wiesz co? Jak tak patrzę na niego to czuje się jakbym patrzył w niebo. On jest tą przepiękną samotną gwiazdą, która rozświetla mrok. Nigdy nie widziałem kogoś kto jest tak bardzo kruchą i delikatną osobą. Chcesz na niego patrzeć, ale boisz się go dotknąć w obawie przed uszkodzeniem. Wiesz o czym mówię? Chce się patrzeć na niego godzinami, ale wiesz, że nie możesz, dlatego odwracasz wzrok. Nawet nie wiesz, że on też przygląda się tobie.
Robicie tak zwane tępe koło, które nie ma końca.
-Tony...
-Tak?
-Chce mi się spać. Możesz mnie zaprowadzić na górę? Chciałbym pogadać z tobą dłużej, ale sen bierze nade mną przewagę. Przepraszam.
-Nic nie szkodzi. Porozmawiamy jutro.
Wstajemy i kierujemy się na górę. W sumie to ja też poczułem się śpiący. Stajemy przed pokojem Kapitana, który otwiera drzwi i gdy chce się odezwać on mnie wyprzedza.
-Dobranoc Tony. Dziękuję za niesamowity wieczór.-poczym mnie przytula. Nie wiem jak się zachować, więc przez chwilę stoje jak kłoda, ale później odwzajemniam uścisk.
-Dobranoc Steve. Miłej nocy- poczym odwracam się i idę do swojego laboratorium. Biore z półki paczkę żelków.
-Jarvis nie śpij.
-Nie śpie panie Stark.
-Znajdź mi wszystkie informacje jakie masz o Steve'ie Rogersie.
-Już się robi.
Siadam na fotelu i oglądam 'życiorys' Kapitana. Nie wiedziałem, że miał takie beznadziejne życie. Tyle razy próbował dostać się do wojska, ale z negatywnym skutkiem. Poddał się eksperymentowi, który pomógł mu stać się nad człowiekiem. Nie mogę uwierzyć, ale jest mi go autentycznie żal. Biedny dzieciak. Nie zasłużył sobie na to wszystko.
******
Nie mogąc zasnąć poszedłem na dół, żeby napić się wody, jak to mam w zwyczaju, kiedy męczy mnie bezsenność. Kieruje się do kuchni, ale na dole obok schodów świeci się światło. Zaciekawiło mnie to, ponieważ myślałem, że Tony już dawno śpi. Zszedłem schodami na dół, gdzie było jakieś laboratorium, chyba własność Tony'ego. Podszedłem bliżej i zobaczyłem, że za szybą pokoju stoi Tony. Przykładał palec do jakiegoś metalowego kwadratu. Kiedy podniósł tajemniczy przedmiot do góry zdążyłem jedynie odczytać: "poziom toksyn we krwi- 78%"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz